1 czerwca 2026 r. uczniowie klasy VI A wyruszyli na wycieczkę do Krakowa. Była to wyprawa zupełnie niepodobna do wszystkich wcześniejszych wycieczek szkolnych. Jechaliśmy pociągami, najpierw do Warszawy Wschodniej, a o 7.29 do Krakowa Głównego. Program był bardzo bogaty, więc każdego mogło zachwycić inne miejsce. W swoich sprawozdaniach i felietonach uczniowie pisali:
„Zwiedziliśmy Kraków, Tyniec i Wawel – wszędzie było niezwykle ciekawie. Szczególną uwagę zwróciłam na Muzeum Rynek Podziemny, gdzie na wystawach pokazano stare obiekty znalezione pod ziemią. Dowiedziałam się, że kiedyś całe miasto było położone kilka metrów niżej, a później poziom ziemi stopniowo podnosił się z powodu śmieci wyrzucanych na podłoże. W muzeum były starodawne sztućce, biżuteria i zabawki, a nawet szczątki ludzkich kości. Mogliśmy także zważyć się na specjalnej wadze, która pokazywała, ile ważylibyśmy w średniowiecznym Krakowie. Było to interesujące, bo jednostki bardzo różniły się od współczesnych.”
Gabrysia
„Gdy przyjechaliśmy do grodu nad Wisłą, to poszliśmy do Muzeum Obwarzanka, gdzie zrobiliśmy obwarzanki. Mimo zakazu jedzenia gorących obwarzanków i tak zjadłem swój wyrób, i nic mi się nie stało.”
Jakub
„Jednym z miejsc, które odwiedziłam, był Zamek Królewski na Wawelu. Środa okazała się gorącym dniem, więc po dwóch dniach biegania po Krakowie czułam ogromne zmęczenie, ale to zupełnie straciło znaczenie, gdy weszłam do środka. Urzekły mnie liczne, bogato zdobione drzwi i portale. Najbardziej jednak spodobała mi się wystawa starej porcelany ze zbiorów Augusta II Mocnego. Trzeba przyznać, że Kraków to jednak piękne i ciekawe miejsce.”
Ala
„W Krakowie jest dużo miejsc do zwiedzenia. Mi najbardziej podobał się Kościół Mariacki (…) i widoki z Kopca Kościuszki. Naszą kondycję ratowały obiady, które bardzo mi smakowały.”
Franek
„Wycieczka okazała się trochę męcząca, ale zabytki i niesamowite obiekty, które zobaczyliśmy, były warte poświęcenia. Zwiedziliśmy Kraków i jego średniowieczne uliczki, Kopiec Kościuszki oraz Muzeum Obwarzanka, w którym uczyliśmy się, jak zrobić własne obwarzanki. Nazwa obwarzanek powstała od słowa obwarzać, czyli zanurzać surowe ciasto we wrzącej wodzie. Było niesamowicie! Moja przekąska wyszła pysznie, bo posypałem ją sezamem, który lubię najbardziej na świecie.”
Lila
A ja najlepiej wspominam słoneczne popołudnie w Tyńcu. Chorał gregoriański w wykonaniu tynieckich zakonników to niezaplanowana, ale niezapomniana atrakcja. I chociaż Kraków znam dosyć dobrze, to na pewno tam wrócę.
Opracowała: J. Jackiewicz-Szuba